Marcel Bénabou i osłabianie procesu twórczego – metoda czy intelektualny impas?

Czy tworzenie prozy w dobie ponowoczesności może cechować się, jedną z czołowych dla ówczesnej filozofii propozycją myśli słabej? W szeregu strategii i składowych poetyki plagiatowania, kopiowania, pastiszowania, produkowania, czy postmodernistycznego majsterkowania (bricolage’u) chciałbym wskazać możliwość umieszczenia w tym ciągu słabej ontologii tworzenia – to jest metody, według której ponowoczesny akt pisania jest: a) potencjalną, osłabiającą redeskrypcją danej narracji (mitu, metafizycznej opowieści – w tym wypadku przedstawienia pracy pisarza); b) intertekstualną, przygodną grą, wydarzaniem się projektu bycia-tu-oto w świecie kultury; c) objawem permanentnego kryzysu podmiotu i jego choroby historycznej (w rozumieniu Nietzscheańskim).

Na połowę lat osiemdziesiątych przypadają wydania dwóch książek — filozoficznej, pod redakcją Gianniego Vattimo i Pier Aldo Rovattiego oraz prowokacyjnego, jak sam autor pisze, „traktatu o retoryce przekształconego w powieść przygodową” – starając się ująć rzecz jak najbardziej przejrzyście – książki o pisaniu książki. W najbardziej reprezentatywnym dla teorii Vattimo artykule Dialektyka, różnica, myśl słaba zawiera się, idąc za Heideggerem rozróżnienie bytu, traktowanego jako silny, postulat nowoczesnej kultury i metafizyki obecności, tymczasem bycie można charakteryzować wskazując na jego czasowość, zapośredniczenie, potoczność, lokalność, czy, co podkreśla A. Zawadzki, narracyjny charakter . Na literackim gruncie, nieufnością wobec instytucji pisarstwa, prawomocności autorstwa, monumentalizacji i sakralizacji procesu twórczego, wykazuje się autor Dlaczego nie napisałem żadnej z moich książek. Marcel Bénabou – członek grupy OuLiPo (w ramach której autorzy nierzadko przykładali większą uwagę do opracowania wzoru dzieła i metod „produkowania” tekstu, niż finalnego efektu w postaci skończonej książki ) – przekracza konwencję autobiograficznej gawędy pisarza, nie proponuje też wzoru na jakościową powieść, raczej paradoksalnie uwydatnia sensotwórczą przyjemność płynącą z określonego otwarcia na świat, zanurzenia w kulturze , jak i kruchość podmiotu oraz twórczą atrofię, będącą wyrazem niemożności ustosunkowania się wobec literatury i jej bogactwa. Śledząc dialektyczne napięcie między kolejnymi gatunkami i konwencjami oraz licznymi autorami pojawiającymi się na następnych stronach książki, a równocześnie intensyfikującym się dążeniem narratora do napisania własnego tekstu, można zauważyć stopniowe osłabianie instancji autorskiej. Centralnym problemem nie jest niedostatek pisarskiej weny, czy demiugricznego pierwiastka, ale właściwie cywilizacyjne i intelektualne przesycenie (od Stendhala i Flauberta, po Blanchota i Queneau, od poezji gnomicznej, przez dziennik intymny, po filozoficzny aforyzm). O ile twórczość Pereca niejednokrotnie powstawała z poczucia braku, to pisarstwo Bénabou wyglądana na fundowane pytaniem o możliwości samookreślenia wobec nadmiaru. Ilość mott poprzedzających rozdziały i różnorodnych literackich nawiązań, uderzające swoją mnogością cytaty i odwołania, są oczywistym erudycyjnym popisem. Jednak przede wszystkim przeświadczenie, że właściwie książki Bénabou zostały już napisane przez innych (MB, 19-20), niejako paraliżuje narrację, paranoicznie skupioną wokół białej, czystej kartki papieru lub niezwiązanych ze sobą szkiców. Warto jednak zauważyć konsekwentny ciąg usprawiedliwień, składający się na swoisty obraz lęku przed działaniem, skokiem w przepaść egzystencji i literatury: „Raz jeszcze należało ustąpić wobec oczywistej prawdy. Moją odpowiedzią na alternatywę – bardzo klasyczną – «pisać czy żyć», która zakładała przynajmniej świadomy wybór pomiędzy obu drogami, było stopniowe ujawnianie własnej niezdolności do podążenia którąkolwiek z nich” (MB, 93). Tyle, że ta niezdolność okazuje się być punktem wyjścia dla zmiany od, wydaję mi się, dziś jeszcze bardziej zauważalnej, ambiwalentnej zależności rezygnacji i przesytu, do próby tworzenia jako praktyki daleko wykraczającej poza ostatnie zdanie tej czy innej książki. Bowiem uznania przygodnego typu pisania, gdzie osobowość pisarza, w „nie-czysty sposób” , ponieważ zawsze poprzez tekstowe zapośredniczenia, osłabia tworzące się znaczenia, każdorazowo reinterpretowanej, pluralistycznej kultury. Dodatkowo ta „osłabiająca osobowość” sama pozbawiona jest roszczeń do oryginalności i swoistego literackiego prawodawstwa: „Tak, od dawna już wielość i multum moich odniesień, owoc edukacji łączącej w sobie różnorodne dziedzictwa, upajała mnie, odurzała. Niezwykle ceniłem tę wielopostaciowość, wyżej od jakiejkolwiek z moich cech, bo też uważałem, że zawierała je wszystkie: nie stanowiła skazy ani dewiacji, lecz samą istotę mojej osobowości” (MB, 94).

Gestem wyjścia, Vattimowsko-Heiggerowskim Verwindung idei spójnej, całościowej, skończonej księgi (MB, 75-76) jest niekryta afirmacja Gombrowiczowskiego „niedo”: „Człowiek zdegradowany formą (będący zawsze «niedo» — niedokształcony, niedojrzały).” Tutaj pozwolę sobie nieznacznie rozwinąć filozoficzne stanowisko autora Kosmosu i poszerzyć je o formy niedopisania, niedoczytania, niedokończenia. Formy procesualne, uczasowione, pozbawione pretensji do ostateczności. W takim ujęciu, alternatywa „pisać czy żyć” wydaje się propozycją niemal demagogiczną, a tym samym, „zdemaskowana”, traci swój imperatywny i ostateczny charakter. Akt pisania staje się podstawową egzystencjalną praktyką, ponieważ to właśnie poprzez pisanie możliwe jest, aby jeszcze raz wobec świata się ustosunkować. Osłabiona narracja, w pełni świadoma tego, że jest tylko narracją – to jest indywidualnym, wynikającym z konkretnego położenia opisem rzeczywistości, tworzonym względem innego opisu, bez mocy powszechnego obowiązywania. Każdy kolejny twórczy gest staje się, nie tyle co dialektycznym przezwyciężeniem poprzedniego stanowiska, ale raczej wydarzającą się, w perspektywie każdorazowo innych intertekstów, interpretacyjną podejrzliwością, tego co zastane i tego co wcześniej napisane. Literatura z narzędzia służącego do wydobywania sensu, wyodrębniania istoty rzeczy, zaczyna sama tworzyć sensy i budować tożsamość.

Już we wcześniejszym fragmencie narrator przeprowadza krótki eksperyment intelektualny. Zachęca, aby wyobrazić sobie taką oto sytuację:

„A gdybym (…) powiedział, że chodzi o opowieść, której bohater jest pisarzem, (…), ale naznaczonym pewnym przekleństwem: wie, że koniec jego życia zbiegnie się z końcem jednej z jego książek (lecz, rzecz jasna, nie wie, która to będzie). A zatem postawił sobie ograniczenie, by nigdy nie doprowadzić do końca żadnego ze swych literackich zamierzeń.” (MB, 31) Interpretowanie, w tym pisanie, nie zmierza do zinterpretowania. Raczej wymaga nieustannego przedefiniowywania założeń, dociekania warunków poznania, pozostawania w ciągłym „niedo”. To świadome niedomknięcie teksu, jako wyraz nieustannego „przeżywania swojej słabości”, dosyć jasno obrazuje sytuację literatury dążącej do, jak pisze Bénabou, „kontynuacji rzeczywistości innymi środkami” (MB, 148). Byłoby to położenie, w którym autor w swoim otwarciu na świat, dąży aby „(…) z obrzeży uczynić centrum, z tego co przygodne, esencję, z niepozornego kamyka fundament” (MB, 154). Rzecz jasna, po tym cytacie nasuwa się pytanie o, jeśli nie totalnościowe, to populistyczne, aspiracje takiej myśli. Jednak przeniesie tego przygodne, peryferyjne, czy potoczne w centrum dyskursu, nie jest trywialną zamianą. Status ontologiczny tego co składa się na myśl słabą, przede wszystkim porzuca roszczenia metafizyki obecności. To właśnie niesystemowość, nie dążenie do spełnienia, a do pluralizmu, zapewnia reinterpretacyjną obligację pisarstwa.

Bibliografia:

R. Barthes, Przyjemność tekstu, przeł. A. Lewańska, Warszawa 1997,

M. Bénabou, Dlaczego nie napisałem żadnej z moich książek, tłum. i posł. K. Zabłocki, Kraków 2017,

C. Burgelin, Georges Perec, tłum. W. Brzozowski, Kraków 2014,

W. Gombrowicz, Dziennik 1957-1961, Kraków 1986,

G. Vattimo, Dialektyka, różnica, myśl słaba, tłum. M. Surma-Gawłowska, A. Zawadzki, w: Myśl mocna, myśl słaba. Hermeneutyka włoska od połowy XX wieku. Antologia tekstów, oprac. M. Surma-Gawłowska, A. Zawadzki, Kraków 2015,

A. Zawadzki, Literatura a myśl słaba, Kraków 2009.